WĘDRÓWKI POZA CZASEM - W STRUMIENIU WIEDZY I PRZEZNACZENIA

 

https://mariuszmigalka.pl/

CZĘŚĆ V

W STRUMIENIU WIEDZY I PRZEZNACZENIA

Doran nie wiedział ile czasu upłynęło od ostatnich nauk, jakich udzieliła mu żaba. Nie potrafił też określić, od kiedy tak naprawdę po mistrzowsku opanował sztukę wysokich lotów, na swych pięknych, turkusowych skrzydłach. Ta dezorientacja spowodowana była jego podróżami poza ziemską przestrzenią i czasem. Wprawdzie smok doświadczył już stanu bycia w bezczasowości, lecz zdecydowanie nie było to tak spektakularne doznanie jak obecnie. Wiedza i związana z nią odmienna perspektywa postrzegania były naturalnym, boskim darem dla rozwijającej się istoty.

Nowa świadomość otworzyła przed Doranem bramy do nieznanych dotąd wymiarów, trudnych lub niemożliwych do pojęcia poprzez pryzmat ludzkiego rozumowania. Zgłębiał wiedzę o Ziemi, gwiazdozbiorach, innych planetach oraz o niezliczonych cywilizacjach zamieszkujących wszechświat.

Często przebywał również pośród ludzi, studiując anatomię i system energetyczny człowieka, zwyczaje, myśli oraz całą paletę emocji, nierzadko im nie służących. Zgłębiał ludzkie namiętności i zdolność do nieograniczonej kreacji. Podziwiał światło, które im towarzyszyło jeśli szli przeznaczoną sobie ścieżką. Bywało, że wyczuwał opór przed zmianami, brak zaufania do własnych zasobów lub też niewielką wiedzę na ich temat.

W czasie tego rekonesansu Doran ostatecznie zrozumiał, jaką rolę ma odegrać w życiu niektórych. Było nią udzielanie wsparcie, na drodze do odkrywania wyjątkowych mostów, które na powrót zintegrują jego podopiecznych z boskością. Przypomną sobie, że tak naprawdę od zawsze byli jej częścią. A za sprawą odczuwania i przejawiania tej integralności, będą mogli przekazywać ją innym mieszkańcom Ziemi – każdy na swój własny sposób.

Szczególnie bliscy stali mu się artyści. Właśnie to ich w pierwszej kolejności zapragnął wesprzeć w odzyskaniu pewności i swobody twórczej, przytłumionej ziemskimi przekonaniami i odgórnie narzuconymi programami.

Dzięki tym wielowymiarowym eskapadom smok przypominał sobie stopniowo kim jest, wsłuchując się w coraz wyraźniejszą melodię swej duszy. Wzrastająca świadomość samego siebie, była dla niego samonapędzającym się pragnieniem wypełnienia jednej z wielu misji, w trakcie ziemskiej odysei.

Pomimo to, jak to w życiu bywa, każda wędrówka niesie ze sobą również i te ciemniejsze strony. Odkrywanie wszechświata wciągnęło Dorana tak bardzo, że pragnął coraz więcej zobaczyć, doświadczyć i ciągle czuć wiatr omiatający skrzydła. Tym samym rozniecił w sobie dominujący, nieposkromiony ogień, którego nie miał ochoty w tamtej chwili gasić. Ognisty żywioł sprawiał, że smok miał niecierpliwą potrzebę bycia w ciągłym ruchu i w centrum nowo poznawanych tajemnic. Nie zważał na niebezpieczeństwa z tym związane oraz na to, że nie wszystkie tajemnice chcą być ujawniane.

W parze z pewnością, co do słuszności działań zrodziła się w nim silna pewność siebie, która całą siłą ego uderzyła mu do głowy. Potrafił się w tym zatracić, poddać iluzji „wszystkowiedzenia“ i wyższości nad innymi. Pomocna Doranowi okazała się - ciągle w nim żywa - praktyka otwartej uważności, dzięki której zdawał sobie sprawę, że to iluzja umysłu. Bywało jednak, że gubił się w emocjach i nie do końca potrafił sobie z nimi poradzić. Kolejne podróże budziły w nim chaos i niepokój. Niemal w każdym śnie docierał w swej wędrówce do ogromnego lustra, w którym widział swoją postać, lecz w jej oczach nie było radości lecz niepokojący żar.

Pewnego razu, na pograniczu snu i jawy, ukazała mu się Solas, której w zasadzie desperacko oczekiwał już od dawna.

- Dotarłeś do momentu poznania swej ciemnej natury Doranie – przemówiła sowa – Podobnie jak ludzie i ty również posiadasz cień, który nie jest dobry ani zły jeśli jesteś świadomy jego istnienia i potrafisz go zaakceptować oraz uzdrowić. Są to negatywne cechy charakteru, którym nie możesz pozwolić się zdominować jeśli chcesz kroczyć dalej drogą rozwoju. Skoro już zostały ci ukazane w pełnym świetle, masz dobrą okazję by nad nimi popracować.

-  Czy zdradzisz mi jakie to cechy i w jaki sposób mam sobie z nimi poradzić? - zapytał smok, ciesząc się w duchu ze spotkania.

- W ostatnim czasie bardzo intensywnie pracowałeś, poszerzając swoją świadomość. Przyswoiłeś bardzo wiele informacji smoku. Wiedza, którą tak niecierpliwie i żarliwie zdobywałeś, nie zdążyła w tobie dojrzeć i zapisać się na dobre, aby mogła ci w pełni służyć. Potrzebujesz spokojnego miejsca, w którym mógłbyś popracować tylko ze sobą i powrócić do wewnętrznej równowagi.

- Czyli tą cechą jest tylko niecierpliwość? - dopytywał Doran jakby szukając potwierdzenia tego, co tak naprawdę przeczuwał. W głębi ducha zdawał sobie bowiem sprawę, że nie była to tylko niecierpliwość.

- Jesteś już na tyle samodzielny, że będziesz potrafił znaleźć odpowiedź. Na początek postaraj się tylko o dobry, zaciszny dom, do którego mógłbyś wracać i odpoczywać po trudach misji. Zaprzyjaźnij się z żywiołem ziemi Doranie, będzie ci teraz bardzo pomocny w osiągnięciu harmonii i spokoju – zdążyła odpowiedzieć sowa i jej obraz rozpuścił się nagle tuż przed oczami smoka, pozostawiając tylko drobinki srebrnego pyłu, mieniącego się przez chwilę w powietrzu zanim znikły na dobre.

Doran wpatrywał się w to miejsce jakiś czas, z uczuciem dziwnego smutku i straty. Całym sobą czuł, że oto wkracza w nowy, samodzielny etap podróży, a sposób w jaki do tej pory zdobywał wiedzę – za pośrednictwem odgórnie przeznaczonych mu przewodników – zmienił się bezpowrotnie. Od teraz był już przewodnikiem sam dla siebie, a w niedalekiej przyszłości również przewodnikiem i opiekunem dla podnoszących swą świadomość ludzi.

Za radą Solas smok rozpoczął poszukiwania miejsca, do którego zawsze mógłby wracać, by zaznać tam spokoju, pomedytować, czy po prostu odpocząć. Jeszcze do niedawna za swój dom uznałby puszczę, w której się obudził i podjął swą niezwykłą wędrówkę. Od kiedy zorientował się, że oprócz lasu Ziemia posiada przeogromną różnorodność krajobrazów, zapragnął odnaleźć pośród nich całkiem nowe, przytulne gniazdo. W trakcie owych poszukiwań, Doran szczególnie upodobał sobie górskie widoki i skalne groty. I to właśnie jedną z nich wybrał na dom. Chociaż nie był do końca pewien, czy to grota nie wybrała jego. Wkrótce poczucie ugruntowania przyniosło mu ukojenie.

Przebywając tam jakiś czas, smok uspokoił umysł, a wraz z nim szalony bieg zdarzeń i doświadczeń. Właśnie tam zrozumiał, że nie powinien czuć się winny z powodu tego, co myślał oraz jak postępował. Wina bowiem bardzo go osłabiała i prowadziła donikąd. Dzięki pozyskaniu umiejętności odczytywania znaczenia konkretnych zdarzeń, dowiedział się o jakich ciemniejszych cechach jego natury mówiła Solas. Zobaczył to wszystko patrząc z dystansem i bez emocji. Smok dostał również informację, że w przyszłości przekuje swój cień w coś pozytywnego i uczyni go pomocnym w czasie wykonywania swych najważniejszych w życiu zadań.

A kiedy odpoczął i przepracował w sobie trudne tematy, intuicyjnie poczuł że nadszedł czas, by zaznaczyć swą obecność pośród ludzi, a wiedzę, która została mu przekazana, wykorzystać w celu wspierania mieszkańców Ziemi.

Ponieważ podczas wędrówki wyostrzyła się u Dorana percepcja pozazmysłowa, jak: jasnoczucie, jasnosłyszenie, jasnowidzenie i jasnowiedzenie, to w momencie wyrażenia woli rozpoczęcia misji zaczęły – właśnie tymi kanałami – docierać do niego przeróżne informacje o ludziach – często artystach, którzy z jakiś względów (głównie przez własny opór) nie mogą rozwinąć skrzydeł swych marzeń i pasji, nie decydują się na działania, które mogą przynieść wiele dobrego dla Ziemi oraz dla nich samych.

O tym, że artyści odgrywają na Ziemi szczególną rolę wiedział od momentu obejrzenia teatralnego przedstawienia, wkradłszy się na widownię, będąc oczywiście niewidocznym dla ludzkich oczu. Chociaż zdawał sobie sprawę, że niektórzy mieszkańcy Ziemi potrafią wyczuć jego obecność. Byli to szczególnie ci, którzy pielęgnowali w sobie wyobraźnię i rozumieli jej realność.

Biorąc udział we wspomnianym wydarzeniu, Doran był niezwykle poruszony i zbudowany tym, że artyści wyrażając siebie na swój własny, niepowtarzalny sposób, potrafią jednocześnie łączyć się w tym wyrażaniu z publicznością. Na czas występu publiczność i występujący stawali się jednym organizmem, rozumiejącym się bez słów. Był świadkiem tego, jak w naturalny sposób powstaje uniwersalne porozumienie, wzajemna zależność i płynące z niej ponadczasowe dobro, bezcenna korzyść. W obu kierunkach szerokim, niewidzialnym strumieniem popłynęło mnóstwo doznań, które – czuł to – pozostawiły w każdym, obecnym na sali człowieku, niezmywalny ślad.

Smok przekonał się jeszcze wielokrotnie, że porozumienie, które w życiu codziennym dla ludzi było tak trudne lub niemożliwe do osiągnięcia, w czasie trwania przedstawienia lub koncertu tworzyło się naturalnie. To połączenie z tymi niezwykłymi, utalentowanymi osobami dotknęło również i smoka. Jakaś niewidzialna nić przyciągała go do nich, jeśli tylko pojawiła się potrzeba roztoczenia opieki, czy też wsparcia energetycznego – rozpalenia zdławionego otoczeniem natchnienia, dodania odwagi i mocy przed występem.

Doran często wspomagał też istoty przy odkrywaniu w sobie darów, mających dopiero zaowocować w przyszłości. A wówczas działy się w ich życiu zdarzenia – spektakle na żywo, które małymi kroczkami, poprzez zaułki codziennych dni, prowadziły ich do samych siebie, ku własnemu spełnieniu oraz do przyszłych wędrówek poza przestrzeń i czas.

I tak co dnia, w głębokiej ziemskiej puszczy budzi się ktoś, aby inny mógł obudzić się. Chociaż nie wie kim jest, to pewien jest tego, co czuje, a jest to silna potrzeba podróżowania. A tęsknota za przemieszczaniem się i doświadczaniem nowego sprawia, że nie zabawia długo w miejscu swego przebudzenia. Żegna więc czule swe schronienie i odznacza pierwsze ślady stóp na nie uczęszczanej, tajemniczej trasie...

KONIEC I NOWY POCZĄTEK:)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

WĘDRÓWKI POZA CZASEM - PRZEBUDZENIE

WĘDRÓWKI POZA CZASEM - PONAD ZIEMIĄ